02.01.2012

Kochani

Pragnę podzielić się z Wami wiedzą, którą otrzymuję od Jezusa Chrystusa. Jest to kluczowa wiedza dotycząca naszego życia. Wiedza ta zmieniła i cały czas zmienia moje życie, dlatego pragnę się nią podzielić, aby i dla Was była pomocą w życiu. Będę się starał możliwie najlepiej wszystko wyjaśniać i opisywać pod względem treści, jednak prośba o wyrozumiałość co do jakości formułowanych zdań - muszę zaznaczyć, że jestem zwykłym człowiekiem, nie mającym ku temu zadaniu żadnego wykształcenia – dlatego będę pisał prostym językiem.

Jakiś czas temu zaczęły się pojawiać w moim życiu niezwykłe zdarzenia, wtedy też zacząłem otrzymywać wiedzę o której wspominam. Jedno z tych zdarzeń wydarzyło się w Bazylice Miłosierdzia Bożego w Krakowie. Będąc w Bazylice w pewną sobotę w czasie, kiedy nie były odprawiane żadne nabożeństwa przeżyłem niezwykłe doświadczenie. Siedząc w ławce - moja dusza została przeniesiona do miejsca, które powszechnie nazywa się "niebem". Kiedy to nastąpiło wiedziałem, że nie czuję kompletnie ciała. Wiedziałem, że po prostu go nie mam, nie odczuwam - ale byłem dokładnie świadomy gdzie jestem i co się ze mną dzieje. Warto dodać, że moja świadomość oraz zmysły były bardziej wyostrzone niż na ziemi. Jeżeli chodzi o wizualne aspekty – widziałem jedynie, że było jasno i przebywałem jakby we mgle. Ale zdecydowanie ważniejsze było to co odczuwałem. Odczucie jakie odczuwałem było tak wspaniałe, że tak naprawdę nie jest do opisania ludzkimi słowami - można jedynie porównać je do najmocniejszego stanu miłości jakie można doświadczyć na ziemi i to jeszcze po zwielokrotnieniu go. Najlepszym opisem jak wspaniały był to stan – jest opis mojej świadomości w tym momencie. Byłem świadomy, że chociaż na ziemi jest wiele osób które bardzo kocham - moja żona, dzieci, rodzina - to czułem, że nie ma najmniejszego sensu abym stamtąd wracał. Byłem świadomy ogromnej przepaści pomiędzy byciem tam a nawet najwspanialszym życiem na ziemi. Dodatkowo stan ten był odczuwany przeze mnie niezmiennie na takim samym poziomie. Byłem świadomy braku występowania tam czasu – można powiedzieć, że po prostu "tam się istnieje bez pojęcia czasu". Będąc tam zacząłem się zastanawiać – jaką najbardziej charakterystyczną myślą mógłbym określić mój stan w tamtym miejscu. Po krótkim zastanowieniu się, natychmiast zrozumiałem, że nie ma tam w ogóle jakichkolwiek potrzeb. I  nie chodzi o to, że wszystkie potrzeby są zaspokojone – tylko w ogóle nie istnieją tam potrzeby. Po prostu człowiek nie ma jakiejkolwiek, nawet najmniejszej potrzeby do zaspokojenia a dodatkowo odczuwa niewyobrażalny stan - jakby mieszanki miłości, radości, spokoju, piękna itp. jednocześnie. Następnie będąc głęboko świadomy, że jestem w miejscu, w którym chciałbym już pozostać na zawsze - pomyślałem, że chociaż chciałbym już tu zostać, muszę jednak wrócić do rodziny - dla nich - i siłą woli postanowiłem wrócić. Wtedy moja dusza natychmiast wróciła do ciała i zacząłem odczuwać swoje ciało. Do mojego całkowicie zdrętwiałego ciała, nóg, rąk - zaczęła napływać krew i po chwili zacząłem normalnie odczuwać ciało. Zdarzenie to wywarło na mnie ogromne wrażenie i zapisało się dokładnie w mojej pamięci. Od tego zdarzenia otrzymuję wiedzę na wiele różnych tematów i będę chciał się nią z Wami poniżej podzielić.

22.11.2012

Mam wrażenie, że Jezus widząc, jak ciężko mi ubrać w odpowiednie słowa wiedzę, o której piszę powyżej przysłał mi do pomocy pewną osobę. Jestem przekonany, że dzięki tej osobie sprawniej pójdzie nam pisanie a Wam łatwiej będzie zrozumieć tę wiedzę.

12.12.2012
 

Treści, które będą się tutaj pojawiały, to wiedza potrzebna, by zrozumieć sposób funkcjonowania świata, ukazująca cel i sens życia i umożliwiająca odzyskanie równowagi. Posiadanie tej wiedzy ułatwia zrozumienie mechanizmów, rządzących światem i życiem ludzkim, ale przede wszystkim rzuca światło i wskazuje drogę do osiągnięcia prawdziwego szczęścia. Wiedza jest dla człowieka jak pokarm, który buduje i wzmacnia świadomość, lub ją osłabia. Dlatego wiedza, którą przyswajamy powinna być jak najlepsza i prawdziwa. Co więcej, nasza wiedza i wypływająca z niej świadomość rzutuje bezpośrednio na naszą życiową postawę.

Wszyscy poszukujemy szczęścia. Gdzie go szukamy? W pasjach, hobby, w innych ludziach... Nowy sport, nowy sprzęt, kolejny nowszy sprzęt,  nowy kurs językowy, nowi ludzie, nowy związek, kurs tańca, taniec, muzyka.. Popadamy od jednego do drugiego, instynktownie szukając nasycenia. Przez jakiś czas, dłuższy, lub krótszy, jesteśmy zadowoleni, czujemy się spełnieni dążąc do celu, nowe zajęcie czy rozrywka pochłania nas, sprawiając że chwilowo nie odczuwamy innych potrzeb. Po tym czasie niestety okazuje się, że powraca w nas poczucie pustki, tęsknota, głód czegoś większego, ważnego, czegoś, co wypełni nasze życie i pragnienie szczęścia. Czegoś, co będzie trwałe i niezmienne. Ważne, by zrozumieć, że żadne z tych ziemskich sposobów nie zaspokoi tego pragnienia. Na jego zaspokojenie jest tylko jeden Sposób. Ta wiedza i zrozumienie treści, które tutaj się pojawiają, pozwala uzyskać równowagę i szczęście niezależnie od zmiennych okoliczności i sytuacji życiowych. Płynie z niej pewność i spokój, którego nie zmącą żadne przeciwności. Uwalnia od lęków i negatywnych emocji.  Uzyskanie takiej równowagi jest możliwe dzięki takiemu przyswojeniu tej wiedzy którą nazywamy jednym słowem - PRAWDA, aby organizowała ona w nas całą świadomość i przez to bezpośrednio wpływała na nasze postępowanie. Ważne jest, żeby czytając te słowa i stopniowo zdobywając coraz większą wiedzę, nie przechodzić od jednego zagadnienia, do drugiego, jedynie zapoznając się z jego treścią. Najlepszym sposobem na pełne zrozumienie i uświadomienie sobie faktów, które są tutaj podane, jest gruntowne przemyślenie tych treści. Tak, żeby w spokoju i po zastanowieniu ta wiedza mogła na stałe zamieszkać w sercu.


 

Pierwszym i podstawowym elementem tej wiedzy jest fakt, że najważniejszą na drodze naszego życia jest Miłość.  

 Z miłości  natomiast wypływają kolejne kluczowe elementy: Miłosierdzie i  Pokora.

Autentyczność Miłości, Miłosierdzia i Pokory gwarantuje z kolei  Czystość Intencji.  Każdy z tych elementów wypływa z Miłości i jednocześnie ją współtworzy.

 

 

Poniżej kilka przykładów. Jeśli myślę, że kogoś kocham, ale w swoim sercu wywyższam się nad niego  -  to nie jest prawdziwa miłość, ponieważ przez brak pokory powoduję, że druga osoba czuje się gorsza  i cierpi z mojego powodu. Podobnie jeśli oczekuję korzyści (np. materialnych) z relacji z kimś drugim - mam nieczyste intencje - zatem to także nie jest miłość, ponieważ prawdziwa miłość jest bezinteresowna. Jeżeli np. będąc przedsiębiorcą zatrudniam pracowników i  uważam, że jestem miłosierny, ponieważ daję im pracę, jednocześnie płacąc tak niewiele, że z trudem udaje im się przeżyć, a sam bogacę się ich kosztem, to nie jest to miłosierdzie, ponieważ moje intencje nie są czyste. Przez brak pokory wyrządzamy krzywdę innym ludziom, którzy przez to czują się gorsi, słabsi, biedniejsi, mniej inteligentni, słabiej wykształceni - ponieważ okazujemy im swoją wyższość.

Dzięki powyższej wiedzy mamy już podstawową świadomość najważniejszych elementów niezbędnych, aby rozpocząć swoją prawidłową drogę życia. Tak więc  głęboka świadomość powyższej wiedzy i życie zgodne z nią jest już ważnym krokiem - zarazem jest to dopiero niewielka cząstka całości, której powinniśmy być świadomi i którą opiszemy poniżej w celu odnalezienia sensu życia i równowagi.

Należy mieć jednak świadomość, że te główne czynniki, dzięki którym wchodzimy na prawidłową drogę naszego życia, mają swoje negatywne odpowiedniki, które całkowicie zaburzają równowagę i wywołują poczucie pustki i marności. Powinniśmy się ich szczególnie mocno wystrzegać, gdyż niszczą nas całych. Są to: nienawiść (przeciwieństwo miłości), chęć wykorzystywania, wyzyskiwania oraz obłuda (przeciwieństwo miłosierdzia), pycha (przeciwieństwo pokory). Na powyższe elementy zapewne nie trzeba dawać przykładów – widzimy ich wiele w obecnym świecie. Natomiast „nieczyste intencje” (przeciwieństwo czystych intencji) powodują, że czasami z działań dobrych i pozytywnych samych w sobie nasza duchowość nie odnosi żadnej korzyści, żadnego wzrostu, przeciwnie – przez nieprawidłowe intencje stają się one dla nas obciążeniem. Przykładem jest np. sytuacja, gdy pomagamy komuś, po kryjomu licząc na zyskanie podziwu czy uznania innych. Takie działania nie wspomagają naszej równowagi i nie postępujemy dzięki nim na dobrej drodze.

21.12.2012

 

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak funkcjonuje świat? Jakie prawa rządzą nami i naszym życiem?

Co wpływa na ludzi, że zachowują się w określony sposób?

 

W pewnym niewielkim stopniu daje odpowiedź na to pytanie fizyka, psychologia, socjologia itd. Jednak o wiele ważniejszą odpowiedzią na te pytania jest fakt przenikania się świata materialnego ze światem duchowym. W każdym dniu naszego życia, w każdej czynności nieustannie towarzyszy nam i dotyka nas rzeczywistość duchowa. Człowiek z natury jest istotą dwoistą: fizyczno-duchową. Tak, jak na naszą część fizyczną wpływają czynniki materialne - klimat, prawa fizyki, żywność etc., tak na naszą część duchową wpływają byty istniejące w niedostrzegalnej dla nas sferze duchowej. Byty te ze swojej natury są od nas wielokrotnie potężniejsze i silniejsze. Wynika to już z samego początku istnienia świata. Najpotężniejszym i Nieskończonym jest Bóg - Stwórca. Następnie byli i są nadal aniołowie. Dopiero dużo za nimi jest słaby człowiek. Gdybyśmy chcieli dla zobrazowania posłużyć się przykładową liczbową skalą porównania, to można przyjąć, że pod względem możliwości, siły Anioła Stróża są wielokrotnie większe od człowieka, natomiast szatan, który jak wiadomo był jednym z najpotężniejszych aniołów, według tej (umownej) skali jest tysiące razy mocniejszy od człowieka. Natomiast siły i możliwości Boga są oczywiście nieskończone.

Człowiek nie jest jednak wobec tych oddziaływań bezradny. Przeciwnie, został od Boga wyposażony w wolną wolę. I to od nas zależy, na którą stronę rzeczywistości duchowej się otwieramy. Której pozwalamy się zbliżać, której nadstawiamy ucha.
Oczywiste jest, że im bliżej jesteśmy jednej ze stron, tym dalej znajdujemy się drugiej, a nasza podatność na jej działanie maleje.

Powszechnie wiadomo, że szatan i jego pomocnicy, czy inaczej zwane demony, pragną zguby człowieka i nieszczęścia jak największej ilości ludzi.  Dlatego robią wszystko, żeby nad nami zapanować. Mając tę świadomość, powinniśmy uciekać się do wyboru dwóch sposobów działania, dzięki którym możemy w pewnym stopniu decydować o tym, jacy jesteśmy i jak wygląda nasze życie.

Pierwszym z nich jest bliskość z Bogiem. Naturalne jest, że dopóki jesteśmy blisko Niego, automatycznie jesteśmy daleko od szatana, który w takiej sytuacji niewiele może nam zrobić. Dodatkowo będąc blisko Boga – jesteśmy przez Niego chronieni. Dlatego Bóg dał nam pierwsze i najważniejsze przykazanie Miłości Boga. Jeśli człowiek prawdziwie miłuje Boga całym sercem, duszą i umysłem, jest bezpieczny od wszelkich pułapek szatana. W dalszej części dokładnie wyjaśnimy w jaki sposób rozwijać tę miłość do Boga.

Drugim elementem są nasze dobre uczynki względem innych ludzi: jeśli dobrze postępujemy i wybieramy dobro, znowu automatycznie jesteśmy bliżej Boga. Takie postępowanie zawiera się w miłości i miłosierdziu do ludzi, które  Bóg polecił nam w formie drugiego przykazania.

Niezwykłe jest to, że wystarczy stosować się do tych dwóch sposobów działania, aby wejść na dobrą drogę w życiu osiągając prawdziwą równowagę i szczęście, tym samym zyskując ochronę przed szatanem i jego pomocnikami.

Spójrzmy teraz na drugą stronę medalu. Jeśli świadomie kogoś krzywdzimy, wyrządzając mu zło, czy w jakikolwiek sposób grzeszymy, sami pozbawiamy się ochrony od Boga, bo wybierając zło oddalamy się od Niego. Dodatkowo niezwykle niebezpieczne są działania polegające na bezpośrednim otwieraniu się na zło - jak okultyzm, wróżby np. u wróżek, wywoływanie duchów itp. Otwieramy się wtedy na działanie szatana. Wpuszczamy go do swojego życia pozwalając, żeby działał na naszą szkodę. On, wykorzystując swoją przewagę, niesamowitą inteligencję coraz bardziej wpływa na nas, tak, że powoli przestajemy to zauważać i nieświadomie stajemy się kukiełkami w jego rękach. Dobrym przykładem takiej działalności szatana są nałogi. To jedno  z jego ulubionych narzędzi do niszczenia człowieka. Popychanie w zniewolenia, z których człowiek sam o własnych siłach nie jest już  w stanie się wyrwać. Oczywiście Bóg cały czas o nas walczy i nie zapomina o nas – jednak przez to, że dał nam wolną wolę – decyzję wyboru drogi pozostawia nam. Wysyła często sygnały, jednak oddalając się od Boga, a zbliżając się do szatana, pozwoliliśmy, by szatan zagłuszał te głosy. Jesteśmy blisko szatana, więc cały czas grozi nam wielkie niebezpieczeństwo i zło. Bóg dopuszcza to zło, ponieważ jest ono konsekwencją naszego wyboru od momentu, kiedy dopuściliśmy do siebie szatana. Bóg pozwala by nas dotknęło, ponieważ sami je wybraliśmy. Niestety, żyjemy w mocno zepsutym świecie, w którym znaczna część rządzona jest przez szatana. Działa nieustannie na naszą szkodę, popychając wciąż do złego - do chciwości, zazdrości, pożądliwości, pychy, itd…

Podsumowując tę część. Świat składa się z dwóch pierwiastków: duchowego i fizycznego. Podobnie człowiek. W tym duchowym, niewidzialnym świecie istnieją dwie przeciwstawne siły: siła dobra i siła zła. Siły te nieustannie toczą walkę o człowieka. O jego duszę i życie wieczne. A my, swoją wolą, poprzez wymienione wyżej dwa sposoby działania, decydujemy, na którą ze stron się otwieramy a w konsekwencji jacy jesteśmy.

Należy także podkreślić ważność świadomości, że nasza dusza jest nieśmiertelna, więc z matematycznego punktu widzenia, wobec całej wieczności nasze ziemskie życie jest dosłownie jak ułamek sekundy. W ciągu tego ułamka sekundy człowiek wpływa na swoją wieczność, wybiera ją. A wybór dokonuje się głównie poprzez opisane powyżej dwa sposoby działania, jednak abyśmy mięli siłę działać w taki sposób, musimy mieć w sobie prawdziwą miłość. Ważne, abyśmy byli świadomi, że po śmierci ciała już nie można nic zmienić. Mieć świadomość, jak czujnym należy być, by przez tę krótką chwilę nie zrujnować całej swojej wieczności.

Dla zobrazowania tego, czym jest Piekło wystarczy wyobrazić sobie potężnego szatana, miotanego wściekłością i ogromną nienawiścią do człowieka. Pragnącego zemsty na człowieku za to, że "człowiek" miał pewien udział w tym, że szatan, który był kiedyś blisko Boga, przez własną pychę został strącony do otchłani. Z najwyższego szczęścia w największe nieszczęście.  Z takim szatanem i podobnymi do niego demonami człowiek jest zamknięty. Nie może uciec, jest zupełnie bezbronny. Szatan i demony wymyślają coraz to nowe sposoby zadawania cierpień, dręczenia i męczarni, tak, że człowiek pragnie śmierci. Niestety nie może umrzeć. Wie, że jego los i udręka nie skończy się już nigdy…. Można dla przykładu spróbować sobie wyobrazić co czuje osoba, powiedzmy że kobieta (ponieważ jest z natury słabsza) zamknięta w jakimś pomieszczeniu z psychopatą. Nie może wyjść. Nie może uciekać, jest związana. Złoczyńca zadaje jej rany, torturuje w okrutny sposób jej ciało, niszcząc je i rozrywając. Ona nie może się obronić, ani uciec. Pragnie śmierci, ale jej ciało wciąż się regeneruje, odrasta.. rany goją się i psychopata ma od nowa możliwość zadawania cierpień. W takim potrzasku, bez wyjścia i bez końca, znajdują się dusze potępionych w otchłani piekielnej. Ryzyko jest maksymalne.

Do tych wszystkich potwornych udręczeń dochodzi jeszcze świadomość, że jest się oddzielonym od Boga, którego podświadomie, instynktownie pragnie KAŻDA DUSZA, ponieważ Z NIEGO POCHODZI. Po śmierci fizycznej następuje zerwanie zasłony i poznanie - dusza dokładnie wie jak wielkie, nie do opisania szczęście utraciła - tracąc możliwość obcowania z Bogiem na wieczność. Wie też dogłębnie, co jest totalnie dobijające, że mając na ziemi wybór - sama, w pełni świadomie wybrała tę drogę...

Jedyną drogą do szczęścia, do zaspokojenia odwiecznej tęsknoty serca jest bliskość z Bogiem. Dlatego człowiek, wiedząc już, jak słaby jest w porównaniu do wielokrotnie silniejszych mocy zła, powinien dążyć wciąż do tego, by być jak najbliżej Boga, bo tylko z Nim jest bezpieczny.

Fakt, że człowiek posiada nieśmiertelną duszę dla zdecydowanej większości jest sprawą oczywistą.  Niewielu z nas zdaje sobie jednak sprawę z faktycznej wartości, jaką posiada dusza nieśmiertelna, którą każdy z nas otrzymał od Boga w momencie poczęcia.  Otrzymując życie, dostaliśmy jednocześnie nieśmiertelność, coś niewyobrażalnego – nigdy tak naprawdę nie umrzemy – będziemy żyli wiecznie ciesząc się życiem. Jeżeli tylko odpowiednio przeżyjemy ten krótki czas, te symboliczną chwilę jaką jest nasz pobyt na ziemi w stosunku do wieczności, otrzymamy wieczność w niesłychanym stanie niewyobrażalnej miłości, radości i szczęścia - nie do porównania z jakimkolwiek najwspanialszym stanem na ziemi! Nie jesteśmy świadomi jak wielki dar otrzymaliśmy. Należy jednak mieć świadomość, że jeśli zmarnujemy tę chwilę życia na ziemi, tym samym skazując się na nieskończone cierpienia,  to lepiej byłoby dla nas abyśmy się w ogóle nie narodzili…

 

31.07.2013

Zauważyłem, że siły zła mocno utrudniają to pisanie. To dodatkowo tylko potwierdza, że wiedza którą chcę opisać jest bardzo ważna. Widząc jak wiele w ostatnim czasie powstawało przeszkód utrudniających pisanie, postanowiłem dalej pisać samodzielnie, aby dodatkowo nikogo nie narażać na ataki zła.

 

07.08.2013

Obecnie opiszę bardziej szczegółowo bardzo ważny temat o którym wspomniałem już powyżej – temat miłości.

Zanim jednak to zrobię muszę wyjaśnić pewne fakty. Temat ten jest bardzo ważny a Jezus dał mi zrozumieć, że jest on wręcz kluczowy w moim zrozumieniu wiedzy o której piszę.

Miłość – znaki.

Chodzi o zrozumienie znaku - drugiej tajemnicy ściśle związanej z przekazaną przez Siostrę Faustynę tajemnicą Miłosierdzia Bożego.  Obie te tajemnice czyli tajemnica Miłosierdzia Bożego jak i ta druga tajemnica którą opiszę łączą się i w konsekwencji powstaje wspaniałe dzieło stworzenia zbudowane właśnie na miłości.

Miłosierdzie Boże samo w sobie jest niesamowite, w pełni wspaniałe, nieskończone, niewyobrażalne i tak naprawdę nie ma słów aby je w pełni opisać. Aby lepiej zrozumieć tajemnicę Miłosierdzia Bożego – zachęcam wszystkich do przeczytania „Dzienniczka” Świętej Siostry Faustyny gdzie Jezus sam wszystko wyjaśnia a Siostra Faustyna staje się Jego sekretarką.

Poniżej załączam link do pełnego tekstu "Dzienniczka" św. Siostry Faustyny:

http://www.faustyna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=52&Itemid=57

Zacznę może od znaku pozostawionego nam przez Jezusa. Znak ten zawarty jest w obrazie Jezusa Miłosiernego który większość osób zna (obraz można zobaczyć w zakładce Obraz Jezusa Miłosiernego). Siostra Faustyna gdy opowiadała malarzowi jak namalować ten obraz mówiła, że Jezus ma wzniesioną jedną rękę do błogosławieństwa natomiast drugą dotyka szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodzą dwa wielkie promienie czerwony i blady. Kapłan poprosił siostrę Faustynę aby zapytała Jezusa co oznaczają te dwa promienie które są w tym obrazie. Jezus opisał Siostrze Faustynie tajemnicę wychodzących promieni – dotyczących właśnie Miłosierdzia Bożego.

Jezus wyjaśnił: „Te dwa promienie oznaczają krew i wodę – blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz…

Te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia mojego wówczas, kiedy konające serce moje zostało włócznią otwarte na krzyżu. Te promienie osłaniają dusze przed zagniewaniem Ojca mojego. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga. Pragnę, aby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia. Proś wiernego sługę mojego, żeby w dniu tym powiedział światu całemu o tym wielkim miłosierdziu moim, że kto w dniu tym przystąpi do Źródła Życia, ten dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar….

…Raduje się serce moje tytułem miłosierdzia. Powiedz, że Miłosierdzie jest największym przymiotem Boga. Wszelkie dzieła rąk moich są ukoronowane miłosierdziem”.  

W ten sposób Jezus wyjaśnił zapisaną w Obrazie Jezusa Miłosiernego wspaniałą tajemnicę Miłosierdzia Bożego dzięki której Jezus dał nam niezwykłe dary – możliwość oczyszczenia z grzechów poprzez chrzest i sakrament pokuty – a nawet więcej możliwość oczyszczenia z win i kar, oraz pokarm dla duszy z własnego ciała i krwi.

Jezus dał mi zrozumieć, że mało kto zdaje sobie sprawę z wielkości tych darów – dzięki którym (jeżeli z nich odpowiednio korzystamy) możemy się stawać już tu na ziemi, a w pełni po śmierci podobni do pierwszych ludzi z przed grzechu pierworodnego – szczęśliwych, żyjących miłością, czystych i mocnych duchowo i żyjących w bliskości z Bogiem. Różnica jest jednak w świecie w którym żyjemy. Oni żyli w idealnie czystym świecie,  w którym zaczął jednak wprowadzać zamieszanie potępiony już wtedy szatan, natomiast my żyjemy w świecie mocno zanieczyszczonym zarówno przez złe duchy jak i zło wypływające z ludzi którzy dali się prowadzić przez te złe duchy. Także przyroda wtedy była wspaniała i idealnie czysta natomiast obecnie jest mocno zniszczona i zdegradowana. Ale ta różnica tak naprawdę powoduje, że jeżeli w tym trudniejszym otoczeniu żyjemy miłością, blisko Boga - często wbrew świata który nas otacza – to stajemy się jeszcze wspanialszym „dziełem” niż byśmy żyli w idealnych warunkach – idealnym otoczeniu. Tajemnica ta jest niesamowita, wspaniała. Jezus dał mi możliwość zrozumienia jeszcze wielu szczegółów z Nią związanych które opiszę w dalszej części ponieważ wiąże się z Nią dłuższe opowiadanie.

Ale wracając do tej drugiej – także bardzo ważnej tajemnicy zapisanej w Obrazie Jezusa Miłosiernego – Jezus dał mi ją zrozumieć w ten sposób (prośba abyście czytając ten opis popatrzyli na Obraz Jezusa Miłosiernego – jest w zakładce „Obraz Jezusa Miłosiernego”:  http://duchprawdy.pl/obraz-jezusa-milosiernego/ – patrzcie na ręce Jezusa – najpierw na rękę podniesioną ku górze następnie na rękę na piersi):

 (Jezus wskazuje prawą ręką na Niebo) „Jedyną drogą do Nieba, do Zbawienia jest droga przez moje serce, przez miłość do mnie” (lewą ręką wskazuje na swoje serce). Ja mając w głowie usłyszane gdzieś słowa, że jest wiele dróg do Nieba pomyślałem, że pewnie chodzi o najlepszą drogę a nie jedyną – i zapytałem – Jezu, ale chodzi o najlepszą drogę czy jedyną? Zasugerowałem wręcz, że moim zdaniem -  powinno być najlepszą – Jezus jednak odpowiedział mi - „Jedyną” i dał mi zrozumieć dlaczego. W jednaj chwili zrozumiałem, że dlatego, ponieważ Jezus odkupił nas na krzyżu. Każdy człowiek po śmierci aby trafić do Nieba - musi zostać zbawionym dzięki Jezusowi. Nie ma innej opcji. Po prostu abyśmy mogli być zbawieni możemy być tylko dzięki Niemu – Jezusowi który odkupił nasze grzechy. Inaczej mówiąc gdyby Jezus nas nie odkupił nikt z nas nie mógłby być zbawiony. Poprzeczka byłaby zawieszona zbyt wysoko aby ktokolwiek z nas ludzi – grzeszników mógł być zbawionym. Ale poprzeczka jest tak wysoko ponieważ Niebo jest wyjątkowym miejscem, niewyobrażalnie wspaniałym „Światem Miłości”. A jest takie ponieważ przebywa w nim i emanuje niewyobrażalną miłością Bóg. Podam pewien przykład mówiący jak wysoka jest to poprzeczka. Nawet Święty Józef – opiekun Jezusa – wspaniały człowiek, który zmarł kilka lat przed śmiercią - Jezusa na krzyżu nie został zbawiony od razu po śmierci. Dopiero po śmierci Jezusa na krzyżu został zbawiony… Tak więc tylko dzięki Jezusowi i Jego odkupieniu możemy być zbawieni. Natomiast aby Jezus mógł to zrobić potrzebna jest nasza w tym wola. Oczywiście Jezus nie zbawi nas wbrew naszej woli. Dopuści nas do Nieba - czyli „Świata Miłości” tylko wtedy kiedy my będziemy tego szczerze chcieli. Abyśmy mogli jednak ostatecznie trafić do Nieba czyli „Świata Miłości”  musimy stać się „Dziełem Miłości”. A „Dziełem Miłości” staniemy się tylko wtedy, kiedy własną wolą podejmiemy odpowiednie działania - i w konsekwencji będziemy miłowali Boga i ludzi. Bo cóż mielibyśmy robić w Niebie - Świecie Miłości jeżeli byśmy byli dziełem nienawiści albo jakimś innym dziełem… Do Świata Miłości czyli Nieba może tylko trafić Miłość – nic innego nie może tam trafić – Bóg tego nie dopuszcza. Bo cóż by tam robiło takie stworzenie kompletnie nie pasujące do otoczenia… Cierpiało by otoczenie i to stworzenie… A tam nie ma miejsca na cierpienie więc nie ma możliwości aby inne stworzenie niż „stworzenie Miłości” trafiło do Świata Miłości. Oczywiście najlepszą drogą jest droga, kiedy już tu na ziemi staniemy się takim „Dziełem Miłości” właśnie poprzez życie miłością. Jest to najlepsza droga życia - zarówno tutaj na ziemi jak i najszybsza droga aby po śmierci trafić do Nieba. Jednak część ludzi nie żyje tak jak powinna na ziemi, żyją jednak na tyle dobrze, w pobliżu Boga, że są uratowani przed potępieniem tylko dzięki Bożemu Miłosierdziu, jednak jeszcze długa droga aby się stali w pełni dziełem miłości. Natomiast spora cześć ludzi - szczególnie marnie żyjących na ziemi niestety nie zwraca się do Jezusa, do Boga i kierują się ku potępieniu. Jest to niewyobrażalna tragedia. Natomiast Ci, którzy zostają uratowani jednak nie są jeszcze „Dziełem Miłości” muszą stać się dziełem Miłości oczyszczając się z wszelkiej swojej marności właśnie w tzw. czyśćcu. Czasami przez lata, dziesiątki lat a nawet setki lat – do czasu aż staną się prawdziwym „Czystym Dziełem Miłości” – do tego czasu nie mogą trafić do Nieba. A takim dziełem staną się dopiero wtedy, kiedy pozostanie w nich tylko miłość a wszystkie brudy zostaną usunięte poprzez różne cierpienia duchowe. Będąc już tylko bytem duchowym nie można skorzystać z wielu możliwości oczyszczania jakie mamy żyjąc na ziemi. Pozostaje jedynie oczyszczenie poprzez cierpienia duchowe. Czym więcej w człowieku prawdziwej miłości to zarazem mniej brudów do usunięcia i na odwrót. A oczyszczanie się z tych marności tam w czyśćcu jest o wiele bardziej bolesne od jakiegokolwiek bólu tutaj na ziemi, ponieważ jest duchowe. Do tego dochodzi cierpienie polegające na oddaleniu od Boga mając zarazem pełną świadomość wspaniałości Boga, której nie da się porównać z niczym na świecie. Więc mając tę świadomość pragnie się z całych sił być z Bogiem a jeszcze nie można – i może to trwać latami a nawet setkami lat.

Tak więc jeszcze raz powtórzę bardzo ważną informację zapisaną w obrazie Jezusa Miłosiernego: „Jedyną drogą do Nieba, do Zbawienia jest droga przez serce Jezusa, przez miłość do Jezusa – Boga. Niech każde spojrzenie na obraz Jezusa Miłosiernego przypomina Ci o tym...

Należy oczywiście pamiętać, że tą drogą jest miłość do Jezusa, Boga Ojca i Ducha Świętego. Jednak miłując Jezusa – miłujemy zarazem Boga Ojca oraz Ducha Świętego, tak samo miłując Boga Ojca miłujemy Jezusa i Ducha Świętego i identycznie miłując Ducha Świętego miłujemy Boga Ojca i Jezusa (jest to tajemnica Trójcy Świętej). Ale należy także pamiętać (co przekazał nam w ewangelii sam Jezus), że także będąc miłosiernym dla ludzi i miłując ich - miłujemy Jego – Jezusa. Jezus powiedział – „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnie uczyniliście".

Oczywiście powyższa wiedza jest zawarta w przykazaniach które otrzymaliśmy od Boga – abyśmy miłowali Boga z całego serca, z całej duszy, z całego umysłu i ze wszystkich sił swoich, a bliźniego swego jak siebie samego. Teraz możemy jeszcze bardziej zrozumieć sens tych przykazań, oraz ich ważność a zarazem sens, cel i drogę naszego życia na ziemi. Oraz co opiszę w dalszej części, możemy lepiej zrozumieć co robić, aby mieć i rozwijać w sobie tę miłość do Boga i ludzi. A jest to istotne, ponieważ wiele osób znając te najważniejsze przykazania często nie jest świadoma, jak to zrobić. A bez tej wiedzy i konkretnych działań zgodnych z nią - stoimy w miejscu a nawet cofamy się, ponieważ czas ucieka…

Tak więc najważniejsza jest prawdziwa i żarliwa miłość, przez którą naszym celem nie jest już wyłącznie pragnienie życie dla siebie samego, lecz naszym celem staje się życie dla Boga i innych ludzi. A zrozumieć w pełni tę prawdę możemy dopiero wtedy, jak będziemy prawdziwie miłować. A jak będziemy żyli miłością – będziemy chcieli już zawsze tak żyć. Zrozumiemy, że odnaleźliśmy prawdziwy sens życia i już nigdy nie będziemy chcieli wrócić do wcześniejszego życia.

Ważna jest także świadomość, że wychodzące błyski z serca Jezusa w miejscu gdzie trzyma lewą dłoń (niezależne od dwóch wychodzących promieni - białym i czerwonym) mówią nam, że ta miłość powinna być żarliwa, ognista - jak te błyski. (załączam link gdzie można zobaczyć w oryginalnej rozdzielczości obraz Jezusa Miłosiernego w Łagiewnikach klikając w „zobacz obraz” na wizerunku Jezusa):

http://www.faustyna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1046&Itemid=1046  

A nie powinna być ta miłość letnia czy oparta tylko na przestrzeganiu ustalonych praw czy zasad. Zasady czy przykazania są fundamentem – bardzo ważnym ale niewystarczającym. Fundament jest bardzo ważny, ale konieczna jest reszta budowli aby takie dzieło było prawdziwie wartościowe. Sednem jest prawdziwa, żarliwa miłość która dopiero sprawia, że stajemy się prawdziwym narzędziem wielkości stworzenia. My-narzędzie poprzez cząstkę swojej własnej woli przyczyniamy się do powstania wspaniałego dzieła miłości – siebie samego (ale także innych Dzieł Miłości które także pociągnięte miłością i przykładem wybiorą drogę miłości). Dzieło to może z czasem zamieszkać z Bogiem Ojcem, Jezusem oraz Duchem Świętym w Niebie. Oczywiście napisałem cząstkę swojej własnej woli – ponieważ my jesteśmy tak słabym bytem (co już opisałem powyżej w opisie świata), że poprzez nasze zwrócenie się – naszą wolą w kierunku Boga – robimy bardzo ważny krok – jednak to Bóg poprzez Swoją Miłość i Miłosierdzie, dzięki naszej zgodzie i otwarciu się na Niego zaczyna w nas działać, nas wspierać, pomagać nam, rozwijać nas, NAPEŁNIAĆ NAS SWOJĄ MIŁOŚCIĄ, dzięki czemu stajemy się wspaniałym Dziełem Miłości. Więc musimy być świadomi ważności pokory, że co prawda my w tym dziele mamy ważny udział, ponieważ wybieramy drogę swoją wolą i działamy, jednak będąc tak słabym bytem nic nie bylibyśmy w stanie zdziałać. Nie moglibyśmy stać się tym wspaniałym Dziełem Miłości bez Boga. Po prostu biorąc pod uwagę jaką jesteśmy nicością czy marnością w porównaniu do innych bytów duchowych -  bez Boga nic nie możemy zdziałać. Gdyby nie działanie i ochrona Boga - złe byty zrobiły by z nami cokolwiek by chciały. I często niestety to obserwujemy widząc jak nieludzko niektórzy ludzie się zachowują. Ale oni wybrali niestety drogę bez Boga myśląc, że sami sobie dadzą radę. Myślą, że idą własną drogą a tak naprawdę są marionetkami w rękach złych bytów duchowych które także są daleko od Boga i są o wiele silniejsze i inteligentniejsze od tych, których mają w swoich rękach. Więc jeżeli otworzymy się na Boga - to Bóg nas poprowadzi, rozwinie i sprawi, że nasze życie zacznie nabierać naprawdę sensu. To Bóg sprawia, że zaczynamy naprawdę żarliwie miłować. Jednak aby mógł to sprawić potrzebna jest nasza decyzja, że tego pragniemy. I nie jest to spowodowane, że Bóg jest ograniczony w czymkolwiek, tylko Miłość i Miłosierdzie Boga jest tak wielkie, że dając nam życie dał nam całkowitą wolność co do naszej woli - dlatego zawsze to my musimy podjąć tę decyzję jaką drogą chcemy podążać przez życie. Następnie „płyniemy” po oceanie naszego ziemskiego życia pchani silnymi wiatrami i prądami morskimi – czyli bytami duchowymi na które się otworzyliśmy a kierunek naszej drogi jest zależny od tego czy prowadzi nas Bóg czy szatan.  Jeżeli ktoś podejmuje złą decyzję oddając się w ręce zła - Jezus, Bóg bardzo cierpi tak jak my cierpielibyśmy np. patrząc jak nasze dziecko wpadło by w sidła jakiegoś okropnego zła, np. narkomani zabijając się z dnia na dzień. Jezus, Bóg cierpi o wiele bardziej, ponieważ Jego miłość jest nieporównywalnie większa. I walczy o nas do ostatniej chwili, np. wysyłając do takiego biednego człowieka kogoś, kto współpracuje z Nim, jest tym, który wybrał życie z Bogiem i chce pomagać innym ludziom z miłości. Jezus, Bóg wysyła go, aby mu pomógł, napomniał go. Jednak zawsze decyzje pozostawia Bóg człowiekowi.

Co do dróg życia na ziemi oczywiście jest ich wiele, tzn. możemy zajmować się różnymi rzeczami, mieć różne zawody, możemy mieć różny kolor skóry, możemy mieszkać gdziekolwiek, jednak każdy z nas niezależnie od wyznania na końcu naszej ziemskiej drogi może zostać zbawiony tylko w jeden sposób – przez Jezusa – Boga, który odkupił nasze grzechy. Nie ma innej opcji.

Reasumując – Jezus dał mi zrozumieć tę tajemnicę zapisaną w Swoim Obrazie, polegająca na tym, że najważniejszą na naszej drodze do zbawienia jest nasza miłość do Niego – Jezusa czyli "zarówno Boga jak i Człowieka", zarazem miłość do Boga Ojca i Ducha Świętego oraz miłość do ludzi.

Połączenie wspaniałego Miłosierdzia Bożego z naszą miłością do Boga daje wspaniałą całość. Jezus nas odkupił, wybawił, uratował, dodatkowo cały czas ratuje, karmi nas swoim ciałem - pokarmem duchowym i cały czas nas ogromnie kocha. Dodatkowo Jezus poprzez swoje niezgłębione Miłosierdzie może uratować każdego, nawet największego grzesznika – wystarczy, żeby szczerze zwrócił się do Niego i umiłował. My natomiast poprzez miłość do Jezusa - Boga i ludzi własną wolą decydujemy, że chcemy być na zawsze z Nim – naszym Bogiem Ojcem, Jezusem i Duchem Świętym. I choć nikt z nas nie jest w stanie sam się zbawić, ponieważ jesteśmy grzesznikami i nicością w porównaniu do Boga – to dzięki tej miłości idziemy jedyną pewną drogą do zbawienia.

Jednak jeżeli te dwie tajemnice zawarte w obrazie rozmijają się, gdzie Jezus zawsze miłuje człowieka, ale człowiek wybrał inną drogę – drogę potępienia – powstaje ogromna tragedia. Jezus tak bardzo miłując - niewyobrażalnie cierpi z powodu tragedii człowieka, za którego tak wiele poświęcił, żeby go uratować. Cierpi jednak także niewyobrażalnie nieszczęśnik, który z własnej woli odrzucił Miłosierdzie Boże i wybrał drogę potępienia… Jest to tragedia nie do opisania, dlatego tak ważna jest świadomość ogromnej roli obu tych tajemnic, gdzie tylko obie razem prowadzą do ogromnego szczęścia i można by powiedzieć naszymi słowami - całkowitego sukcesu. Prowadzą do powstania wspaniałego Dzieła Miłości, które co prawda tworzy Bóg, jednak samo dzieło jest także świadomym - ważnym narzędziem woli - przyczyniającym się do własnego powstania i wzrastania. W tym właśnie miejscu jest pewna wyjątkowość ludzi nawet w porównaiu do aniołów. Aniołowie od początku są stworzeni przez Boga jako byty wyłącznie duchowe i o wiele od nas doskonalsze. Jednak przez to, że my sami mamy udział w tym, jacy jesteśmy po prawdziwym narodzeniu się - czyli po ziemskim życiu i ziemskiej śmierci - jesteśmy wyjątkowym stworzeniem Boga, które ma udział we własnym, rzeczywistym powstaniu do prawdziwego życia.

Opowiem jeszcze o jednym ważnym znaku związanym z powyższym tematem. Kilka lat temu Bóg tak poprowadził moje życie, że zamieszkałem zaraz obok terenu Bazyliki Miłosierdzia Bożego w Krakowie. Przez wiele lat żyłem zupełnie normalnie jak większość ludzi. Kiedy zaczęły się dziać u mnie te wszystkie niezwykłe zdarzenia, bardzo istotne znaczenie odegrała w tym właśnie Bazylika Miłosierdzia Bożego. Mogę wręcz powiedzieć, że to Tam rozpoczęła się i rozwijała moja nowa - niezwykła droga z Jezusem (zresztą m.in. od niesamowitego zdarzenia które opisałem na początku tej strony). Po pewnym jednak czasie, kiedy była już zaawansowana budowa Sanktuarium Jana Pawła II i otwarto część tegoż Sanktuarium – Jezus tak poprowadził moje życie, że zdecydowanie bardziej zostałem związany z Sanktuarium Jana Pawła II. Nawet się trochę temu dziwiłem, że Jezus tak to poprowadził, ponieważ Bazylika Miłosierdzia Bożego jako Świątynia poświęcona Miłosierdziu Bożemu jest wyjątkowym miejscem. Jednak zawsze darzyłem ogromną sympatią Jana Pawła II a dodatkowo odczuwam pewną łączność z Janem Pawłem II. Jestem także świadomy, że w każdej Świątyni Bożej tak samo spotykam się z Bogiem, więc nie szukałem odpowiedzi na to pytanie - dlaczego Sanktuarium Jana Pawła II. Dodatkowo oczywiście cały czas miałem i nadal mam ścisły kontakt z Bazyliką Miłosierdzia Bożego. Minęły około 2 lata od tej zmiany i niedawno Jezus dał mi zrozumieć dlaczego tak się stało. Z Bazyliką Miłosierdzia Bożego łączy się bezpośrednio tajemnica Miłosierdzia Bożego, którą przekazała Siostra Faustyna. Natomiast temat który dał mi szczególnie zrozumieć Jezus i który opisuję „naszej miłości do Niego jako jedynej drogi do zbawienia” jest ściśle związany z Sanktuarium Jana Pawła II. A jest związany dlatego, ponieważ Sanktuarium JPII jest właśnie miejscem poświęconym wspaniałemu człowiekowi naszych czasów, którego mogliśmy poznawać, z którym mięliśmy możliwość razem żyć, oglądać czy słuchać Go. Człowieka który całkowicie umiłował Boga i ludzi, idąc właśnie tą jedyną drogą do zbawienia, dodatkowo dając nam wspaniały przykład. Tak więc Bazylika Miłosierdzia Bożego i Sanktuarium Jana Pawła II będące na tym samym terenie tworzą właściwie całość – tak jak tajemnica zawarta w obrazie Jezusa Miłosiernego, gdzie połączone jest wspaniałe Miłosierdzie Boże z naszą Miłością do Jezusa – Boga jako jedyna droga do zbawienia. Razem połączone tworzą całość – wspaniałe Dzieło Miłości.

ciąg dalszy - str 2: